piątek, 5 lutego 2016

Wcale nie tak różowo.

Zbieram się z zamiarem przerwania tej ciszy w eterze, ale im bardziej chcę, tym bardziej mi nie wychodzi... Pomyślałam - muszę sobie przypomnieć jakie to przyjemne i motywujące uczucie, gdy ktoś połechce miłym komentarzem czy też szepnie życzliwe słowo. Po wielu zawirowaniach losu, niemocy i niewiary - tego mi teraz egoistycznie potrzeba :)



Poduszka powstała jeszcze pod koniec 2015 roku. Zasadniczo to nic skomplikowanego - pozszywane kwadraty i najprostsze z możliwych pikowanie. Tym razem delektowałam się samym wyborem tkanin. Trochę jakby na przekór temu, co zawsze słyszałam, jakoby "kolor różowy gryzł się z czerwonym"!
Nic bardziej mylnego.



Chociaż jest tu dużo odcieni czerwieni i różu - żadnej z nich zęby nie urosły :)
I mimo sporej różnicy w wielkości wzorów, a także mnogości deseni - od kwiatków począwszy na paskach skończywszy - konsekwentnie trzymałam się założonego planu - miało być różowo i dziewczęco.
Chyba się udało?


Na tył wykorzystałam milutkie blado-różowe minky. Tak tak, na tym punkcie przepadłam i ja :))) Ale jak chodzi o możliwość przytulenia się - nie znajduję nic bardziej miziastego i przyjemnego w dotyku! Oczywiście wśród materii nieożywionej - zwierząt i grzecznych dzieci (jeżeli w ogóle takie istnieją :) ) nie uwzględniam w tym porównaniu...



Poducha zapinana jest na zamek kryty, co także jest osiągnięciem godnym odnotowania po tym, jak kupiłam sobie do tego celu specjalną stopkę (zwaną stopką do wszywania zamka krytego; eureka!) Takie małe, a tak cieszy :)
I oby tych powodów do radości było w najbliższym czasie jak najwięcej - nawet tych malutkich! Czego sobie i Wam życzę!
 
K.



32 komentarze:

  1. Kasiu, jak się cieszę, że odezwałaś się! Mój blog, założony jak wiesz między innymi pod Twoim wpływem rozwija się, a u Ciebie cisza i cisza. Ale doczekałam się :)
    Rozumiem, w życiu bywa różnie - życzę wszystkiego co najlepsze, ślę mnóstwo życzliwych myśli, ściskam Cię serdecznie.
    A poducha śliczna, jak zawsze :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - nic innego nie pozostaje mi jak Cię wirtualnie uściskać :*
      Dziękuję :)))

      Usuń
  2. Kasiu, poducha jest śliczna! I założenie zrealizowane:-) O Minky nawet nie wspominam ;-) I ja uważam, że róż wcale nie musi gryźć się z czymkolwiek (no może poza musztardowym...chociaż?). To samo mówią o żółtym itd. A mnie bardzo zaintrygowałaś drugimi planami na zdjęciu z krzesełkiem i dwóch ostatnich. Cóż to?
    Cieszę się,że jesteś :-) Trzymam kciuki za "juz będzie ok" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że i Ty jesteś :))) Dziękuję!
      W roli bohatera drugoplanowego na ostatnich zdjęciach wystąpił poddupnik sofowy we własnej osobie.
      A na zdjęciu z krzesłem - mój pierwszy popełniony quilt - taki prastary z gwiazdą :)

      Usuń
    2. No to muszę koniecznie wrócić do Twoich starszych postów i pooglądać uważnie :-)

      Usuń
  3. Śliczna, poduszka, pięknie wykonana i oczywiście ten bezbłędny dobór tkanin.Cieszę się Kasiu, że jesteś i mam nadzieję, że nie będziesz już znikała na tak długo. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i ogromnie doceniam, że to Wy nadal jesteście ze mną, mimo że to ja odrobinę narozrabiałam... :))) Ściskam ciepło.

      Usuń
  4. Poduszka marzenie ! Marzenie każdej dziewczynki i kobietki :) Minky mmmm ja też uwielbiam szczególnie ten blady róż ;) Cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      Jesteś nieocenionym Poprawiaczem Nastroju. Dzięki po stokroć!!!

      Usuń
  5. Świetna, dziewczyńska poducha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mam nieodpartą pokusę uszycia czegoś "dziewczyńskiego" - pewnie dlatego, że domowej kolejce po uszytki ustawiają się sami mężczyźni :)
      Dziękuję za miłe słowo :))

      Usuń
  6. Jeśli powrót po przerwie to różem (go). Też uważam, że róż jest dobry na wszystko i z wszystkim (choć pierwszy koc z miksem żółto - różowym sprułam ;). Poducha boska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! Jeszcze różowe okulary na nos i już w ogóle będzie dobrze :)))
      Połączenia różowego z żółtym jeszcze nie próbowałam, ale wydawało mi się, że w patchworku wszystkie chwyty są dozwolone! Jednak skoro byłaś skłonna spruć swoje dzieło - znaczy, że rzeczywiście coś nie zaskoczyło. Dla mnie jesteś mistrzynią łączenia kolorów wszelakich!!

      Usuń
  7. Piękna podusia, nic się ze sobą nie gryzie. Nie wiem kto to wymyślił tę regułę o rożu i czerwieni, ale racji nie miał. A poducha tego najlepszym dowodem. Brakowało nam Ciebie! Wracaj, szyj i pokazuj. Jeszcze jakbyś się na fb zapisała to byłaby pełnia szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julka - chyba nie mam wyjścia, skoro nawet Ty bałamucisz mnie na przejście w ciemną stronę fb :))))
      Dziękuję za pozytywnego kuksańca!! I oczywiście uściski dla moich ulubionych uroczych modelek :*

      Usuń
  8. Bardzo słodka podusia. Dobór materiałów fantastyczny i nic się ze sobą nie gryzie. I to wykonanie - poezja! Ja niestety przekonuję się, że patchwork jednak chyba nie dla mnie, za nic te kwadraty mi się nie schodzą :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto powiedział że muszą się schodzić? Przyjmijmy wersję, że "tak miało właśnie być" i tego się trzymajmy! Ważne, żeby czerpać radość z szycia, a czy są linie proste, czy prosto pokrzywione :) to już zupełnie nie ma najmniejszego znaczenia!
      Dziękuję za ciepłe słowa! Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię tu widzę! Może i poducha prosta, ale tylko wg Ciebie. Dobór materiałów, wykonanie i jej ukazanie...wszystko pierwsza klasa!
    Witaj i nie znikaj!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Kochana, obiecuję poprawę! :))))) A jak się nie przyłożę, to pozwalam Ci porządnie kopnąć mnie w kostkę!!
      Dziękuję Ci za wszystko!!

      Usuń
  10. Poduszka jest przepiękna, jesteś mistrzynią w dobieraniu tkanin!
    Nie mogę się napatrzeć na te równiutkie linie przeszyć, coś cudownego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu! Buziaki dla Ciebie!! I wybacz, że wciąż nie odpisałam... Powolutku małymi kroczkami staram się nadrabiać zaległości.

      Usuń
    2. Nie martw się, znam to! Mam dwumiesięczne opóźnienie w internetach :)

      Usuń
  11. Twój blog Kasiu obserwuję od dawna. Wszystkie Twoje uszytki są takie zawsze dopracowane. Dobór tkanin, pikowanie, lamówki i inne wykończenia - takie perfect, równiutkie, dopieszczone - ta poduszka to tylko potwierdza. Lubię tutaj do Ciebie zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna poducha i faktycznie nie gryzie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasiu, miło znowu widzieć Twoją pracę. Poduszka jest śliczna, lekka, nowoczesna i bardzo dziewczęca. Masz racje że nic się nie gryzie, a od siebie dodam że "ruziowy" minky zamyka całość. Pikowanie: my love. Ja jednak najbardziej lubię sobie dostojnie kroczącą popikować......
    Za ułożenie spraw trzymam kciuki - kiedyś będziesz miała więcej czasu na blogowanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nic ze sobą się nie gryzie i wszystko do siebie pasuje :) Miło znowu widzieć, że szyjesz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niedawno odkryłam Twojego bloga i z małym oseskiem przy piersi (drugi starszy spał)przeczytałam wszystkie Twoje posty! I jestem oczarowana tym co i jak szyjesz. Cuda u Ciebie i taka radość i dobroć od Ciebie biją, że hej. Ja też uwielbiam szyć, obecnie pracuję nad dwoma patchworkowymi narzutkami dla synków - to moje pierwsze próby, a czasu tylko tyci-tyci. Liczę, że do wakacji się wyrobię. Szyj dalej i bloguj dalej bo zarażasz pozytywnym podejściem do życia/szycia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna podusia, wspaniale dobrane kolory :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. "Zasadniczo to nic skomplikowanego"! Padłam po tym zdaniu :) Pięknie, precyzyjnie, starannie, z równowagą - to określenia, które opisują każdą Twoją pracę. Jak zawsze podziwiam pełna zachwytu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna poduszka! Inne Twoje patchworki również - przeczytałam bloga od samego początku... podziwiam wszystkie prace, same śliczności :) Doszło do tego, że bardzo chcę spróbować...no i nawet zapisałam się na kurs dla początkujących do p. Ani Sławińskiej :) jeśli załapię o co w tym wszystkim chodzi, to wtedy zaczną się zakupy, zakupy i jeszcze raz zakupy :) Liczę, że nadal będziesz zamieszczać tu swoje prace - będę zaglądać :))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń