poniedziałek, 4 listopada 2013

Oczami Małego Artysty

Wczorajszy wieczór spędziłam twórczo. Najpierw MYŚLAŁAM nad projektem, później wciąż MYŚLAŁAM, a jak już skończyłam obMYŚLAĆ co i jak - zabrałam się za krojenie i zMYŚLNE układanie kawałków. Trochę to trwało. Szczerze powiedziawszy w ciągu dnia przy dzieciach nie mam szans na jakieś większe szycie, ale wieczory są moje. Wczoraj z racji weekendu i pomocy męża - wieczór trwał już od 17:00 - normalnie rozpusta :))))

To moje twórcze MYŚLENIE nie przeszło w domu bez echa (zaczynam się zastanawiać, czy mi z głowy parowało, czy co??). W pewnym momencie mój 4,5-latek przyniósł mi kartkę z narysowanym przez siebie obrazkiem i tymi oto słowami obwieścił:


"Mamusiu, wiesz, bo ja ci tu narysowałem, co masz uszyć. Jak będziesz się zastanawiała co, to popatrz na kartkę i już będziesz wiedziała." 

Do tego towarzyszył mu rozbrajający uśmiech..... Szkoda, że nie zdążyłam go utrwalić na fotografii. Ale rysunek już tak. No i mam inspirację. Na teraz i na przyszłość :)))
Popatrzcie na te kolory! I te figury - kwadraty, trójkąty, koła, linie.... Pękam z dumy.
Znacie to powiedzenie: czym skorupka za młodu nasiąknie.... :)))))))

Zastanawiam się, co będzie, gdy nasz drugi szkrab zacznie mówić pełnymi zdaniami :)






A teraz mały podgląd tego, co mnie udało się skroić. Przyznajcie - uderzające podobieństwo. Trójkąty się zgadzają :))))


W najbliższym czasie czeka mnie zszywanie.
Życzę wszystkim twórczego wieczoru!
K.

czwartek, 31 października 2013

Projekt I - pokój. Projekt II - niespodzianka.

Trochę to trwało, ale w końcu jest! Remont zakończony - przynajmniej na chwilę obecną, mieszkamy już w nowych ścianach i choć brakuje mnóstwa drobiazgów (tych mniejszych - jak suszarka do naczyń - na tych większych - jak sofa - skończywszy :)))) ) to i tak jesteśmy baaardzo szczęśliwi.

Oczywiście maszyna stoi już na swoim miejscu - honorowym!! a co! - póki co ma je tylko dla siebie - nie muszę jej wciąż składać i chować za szafę aby zwolnić stół do posiłków. Podobnie rzecz ma się z matą do cięcia, deską do prasowania i całym majdanem który nierozłącznie wiąże się z szyciem. Fiu! Może kiedyś pokażę, jak to wszystko wygląda, ale na dziś - mała odsłona pokoju chłopców. Jest kolorowo, oczywiście - patchworkowo, a do tego po miesiącu użytkowania stwierdzam, że wyszło całkiem praktycznie.


Wprawdzie dywan w drogi pasuje tu jak pięść do oka, ale chłopcy go uwielbiają! Codziennie parkują na nim dziesiątki samochodów, tworzą niepojętej długości korki na drogach, czasami zdarza się budowa lub wypadek - oj, możliwości są nieograniczone! Nie mogłam się go pozbyć, choć muszę przyznać, że aby zaspokoić mój gust estetyczny - musiałabym położyć tu coś zupełnie innego :)

Moje przedostatnie dzieło - zasłony! Nic prostszego - projekt na jedno popołudnie, a jednak cieszy :))) 

"Kocyk dla małej dziewczynki" ostatecznie wylądował na łóżku młodszego synka. Wkomponował się całkiem nieźle więc zostaje. Przynajmniej na jakiś czas - do momentu aż nie uszyję czegoś bardziej "męskiego" :))


Na ostatnim zdjęciu kryje się mały drobiazg. Mój ostatni Projekt Niespodzianka. Jeszcze nie trafił do nowego właściciela, więc w zasadzie nie powinnam go pokazywać, ale.... Ciekawe czy Nowy Właściciel domyśli się, że o Niego chodzi. Pewnie nie, ale jak przeczyta - wszystko będzie jasne :))))




Wymiary poduchy: 50 x 50 cm.

Mam nadzieję, że moja niespodzianka będzie się w praktyce dobrze sprawowała. Miałam mnóstwo frajdy przy jej szyciu - oby sprawiła dużo radości i Tobie - Nowy Właścicielu.

Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy po dłuższej przerwie zechcieli mnie odwiedzić :) I Nowego Właściciela (powinnam raczej napisać - Przyszłego Właściciela) również pozdrawiam!!
K.

czwartek, 19 września 2013

O Sierotce zwanej Marysią

Wczoraj dołączyłam do szacownego grona Zdechlaków Chorobowych :(  Sezon jesienno-zimowy uznaję za rozpoczęty. Niestety....

W tych to właśnie mało sprzyjających okolicznościach zabrałam się za przeglądanie (i usuwanie nadmiaru niepotrzebnych) zdjęć na/z dysku i natknęłam się na zdjęcie kosmetyczki, którą uszyłam rok temu. Kosmetyczka wiernie mi służy - w czasie wszelakich wyjazdów zawsze wkładam do niej całą masę korali, naszyjników i tego typu zwisów... W chwili obecnej nie mam zielonego pojęcia gdzie się znajduje - pewnie w jakimś szczelnie zapakowanym kartonie. Ale nie przeszkadza to, bym się nią pochwaliła - a co!

Kosmetyczka to był mój całkowicie pierwszy twór powstały z tkanin patchworkowych. Weszłam do sklepu i przepadłam. Dosłownie. Najchętniej wykupiłabym cały sklep. Znacie pewnie to uczucie. Po zapłaceniu jakiejś niebotycznej kwoty wyszłam taaaaka szczęśliwa. Wiem, to absurd - niebotyczna kwota i ja szczęśliwa, ale tak rzeczywiście było.... :) Nie miałam odwagi od razu zabrać się za szycie quiltu, zaczęłam na początek od czegoś mniejszego. No i powstała kosmetyczka z Sierotką zwaną Marysią :)


Tkanina z Sierotką to Little Kukla od Roberta Kaufmana (ku ścisłości to Matrioszka, ale co tam).

A na deser worek na pantofle dla syna mojej drugiej serdecznej Przyjaciółki z czasów szkolnych:


Był jeszcze worek na pantofle dla mojego syna, ale... taaa.... powiedzmy - innym razem :)))

Wracam pod kołderkę.
K.

piątek, 13 września 2013

Spóźnione podziękowanie!

Wprawdzie urodziny miałam 3 miesiące temu, ale do tej pory nie pochwaliłam się prezentem, jaki dostałam od mojej serdecznej Przyjaciółki ze szkolnej ławki - Asi (znanej również jako: Asja Knits). Choć od momentu skończenia szkoły minęło już "trochę" czasu - Asia nadal czyta w moich myślach. Doskonale wie, co sprawia mi największą radość - a jakże - nowe skarby do pocięcia!!!
















Zestaw po lewej to cudne 23 ćwiartki Kona Cotton Solids od Roberta Kaufmana pod nazwą Grecian Waters. Po prawej - jelly roll także od Kaufmana ale w kolorystyce Bright - aż 41 sztuk soczystych pasków!!!


Długo zastanawiałam się co z nimi począć. Choć samo patrzenie na te obłędne kolory sprawiało mi przyjemność, to jednak postanowiłam coś z nich uszyć - w końcu żal tak patrzeć jak się kurzą... Na pierwszy ogień poszedł jelly roll. Tak wygląda tęcza po rozwinięciu:


 Po dodaniu poru skrawków solidów z szufladowych zapasów - powstało takie oto coś:


To tylko mały fragment całości. Pokażę więcej, jak uda mi się coś pozszywać- może nawet już niebawem w moim nowym pokoju??! Jupiiii!! Tak, remont powoli zbliża się do końca... Uffffff... W mieszkaniu królują  neutralne barwy, więc odrobina koloru będzie jak znalazł!

Wracając jednak do tematu - skoro się już chwalę, to na całego! W prezentowym zestawie był jeszcze śliczny sweterek - wykonany w całości od początku do końca przez Asię i jej maszynę dziewiarską. Sweterek jest piękny, milutki, ach... co ja będę więcej mówić, uwielbiam go!


I wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak z kawałka sznurka można zrobić coś takiego. Mistrzostwo świata! Ze szmatek to co innego, ale ze sznurka???

Dziękuję Ci Asiu. Za wszystko.
A wszystkim innym za to, że czasem tu zaglądają, mimo iż momentami niewiele się dzieje :)
K.