wtorek, 4 czerwca 2013

Powiedziało się A - wypada powiedzieć też B....

Pierwszy post za mną - uffff - łatwo nie było. Szczerze się przyznam, zajęło mi trochę czasu powiedzenie sobie: "zbierz się w sobie i załóż własnego bloga". Lubię te codzienne chwile, które spędzam z kubkiem kawy przeglądając blogi, delektując się nie tyle kawą co widokiem kolorowych cudeniek, jakie wychodzą spod perfekcyjnych rąk innych quilterek. Często zachwycona jakimś pomysłem dodaję go do swojej listy TO DO. Ta lista rośnie i rośnie, a ja się zastanawiam, kiedy uda mi się wszystkie te pomysły zrealizować....?
Jeśli coś pchnę na przód - niewątpliwie się tym pochwalę - obiecuję!

A kto wie, może ktoś kiedyś zainspirowany jedną z moich prac też ją wpisze na swoją listę TO DO...? Ależ ze mnie niepoprawna marzycielka.....

Wciąż się uczę. Jestem klasycznym przykładem samouka, choć w obecnych czasach i dobie pana Googla tudzież innego You Tube'a nie jest to zbyt trudne - trzeba mieć tylko trochę czasu i determinacji. Aż wstyd się przyznać do mojego ostatniego odkrycia - zawsze mi się wydawało, że stopka walking foot jest typową klasyczną stopką jaką mam w swojej Janomie. Nie mogłam się nadziwić, dlaczego w wielu miejscach natrafiam na informację, że do pikowania po prostych liniach jest ona obowiązkowym MUST HAVE. Przecież to jest oczywiste - jest na wyposażeniu każdej maszyny do szycia, nie??? Oj, jakie było moje zdziwienie, gdy się okazało, że jednak nie stanowi ona podstawowego wyposażenia każdej maszyny do szycia! Że jest to tak zwana stopka z górnym transportem umożliwiająca przeszywanie tkanin górnej i dolnej bez marszczenia i przesuwania! EUREKA!!! Teraz już wiem, dlaczego miałam takie problemy przy pikowaniu i w co muszę prędko zainwestować, aby kolejny raz nie musieć kombinować jak koń pod górę!

Na koniec pochwalę się poduszką, którą uszyłam jakiś czas temu dla moich chłopaków (a mam ich w domu aż trzech!). Nie sądziłam, że będzie miała takie powodzenie - wydzierają ją sobie naprzemiennie. To chyba ten motyw przewodni zawładnął ich sercami. W końcu każdy mężczyzna chce mieć ładną brykę- mam na myśli kabrioleta - niekoniecznie karetkę pogotowia :))))










Dane techniczne:
wymiar końcowy poszewki ok. 50 x 60 cm
tkanina z samochodami na przodzie i tkanina z tyłu poduszki to kolekcja Peak Hour Riley'a Blake
pozostałe tkaniny to różnorakie skrawki z innych projektów

K.








3 komentarze:

  1. Podusia - cud, miód:) gdybym tylko posiadała maszynę do szycia i się jej nie bała byłaby na mojej liście TO DO :) a tak jest tylko w MUST HAVE:) detale perfekcyjnie dopracowane:) metkowe znaki cieszą oko:) chłopaków pogodzisz jak zrobisz jeszcze dwie:) no, niech będzie-3:) jedną dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne poduszki czarujesz! Ta dla Mamy też przecudna! Marzy mi się chwila, że będę mieć takie cudne tkaninki w swojej kolekcji :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cofam się w twoich wpisach aż do początku i pragnę w tym miejscu zaznaczyć, że bardzo bardzo bardzo przypadł mi do gustu Twój styl szycia i dobierania wzorów i kolorów :) Zdecydowanie na mojej liście TO DO jest kilka Twoich pomysłów i kombinacji!!!
    Pozdrawiam i podziwiam dalej
    Kamila

    OdpowiedzUsuń